sidearea01

plywaczewski.mobi
Obserwuj mnie na Twitterze

Blog

Sprzęt: DSLR, czy nie DSLR?

  |   Blog   |   No comment

Nie da się ukryć iż DSLR, czyli lustrzanki cyfrowe, wdarły się przebojem w rynek do tej pory zarezerwowany dla kamer droższych o co najmniej jeden rząd wielkości. Wdarły się z sukcesem. Trzeba firmie Canon przyznać, iż ruch był genialny. Samemu nie posiadając w ofercie kamer uchodzących za super profesjonalne, a jedynie tzw. prosumer, Canon pozwolił sobie rzucić rękawice sprzętom nie za naście czy dziesiąt tysięcy złotych, a za ich setki tysięcy.

Skutki tego widoczne są wszędzie – aparat za 2 tysiące i obiektyw za 5 stów daje głębie ostrości nie osiągalną do tej pory bez przystawek do kamer (obniżających czułość kamer), albo bez kamer typu Red One, czy po prostu kamer filmowych. W tzw. pełnym HD, czyli 1920×1080, 25 klatek na sekundę.

I wszystko byłoby super, gdyby nie to, że diabeł tkwi w szczegółach. Aparat z funkcją nagrywania w HD wciąż pozostaje aparatem fotograficznym. Z taką funkcją. Aby móc w pełni z niego korzystać, wymaga szeregu przystawek, każda kosztująca wymierne pieniądze, aby swoją funkcjonalnością zbliżyć się do tego co ma normalna profesjonalna kamera.

I wciąż nie zmieniają one paru podstawowych wad.

Dźwięk.
Aby nagrać dobrze dźwięk, potrzebujemy osobnego urządzenia.

Długość nagrania.
Maksymalny czas nagrania to 12 minut. Do nagrania cioci na imieninach – wystarczy. Do nagrania godzinnego wywiadu – nie. Ok. Podczas wywiadu można szybko zrobić stop/rec w przerwie. Podczas nagrywania konferencji – już trudniej.

Ergonomia.
Jak już wyżej pisałem – aparat to nie kamera. Nie jest wyważony do bycia kamerą. Funkcje do których przy kręceniu materiału powinniśmy mieć natychmiastowy dostęp, tutaj dostępne są w Menu, przez które trzeba się przedostać, i to wyłączywszy uprzednio nagrywanie.

Grzanie się.
Tutaj dochodzimy do największego problemu. Kamery te grzeją się niemiłosiernie i w pewnym momencie po prostu odmawiają posłuszeństwa. Jak wytłumaczyć klientowi, że teraz ma wolną chwilę, bo właśnie jak mu najlepiej szła wypowiedź, to aparat stwierdził „Uff, jak gorąco” i kazał się ochłodzić? Ja nie znam takich słów.

Dlatego, póki co, traktujemy DSLR jako bardzo dobry sprzęt, rewolucyjny, ale nie do wszystkiego.

Odwołując się do naszych doświadczeń afrykańskich, z racji ograniczeń bagażowych, finansowych i osobowych, pojechaliśmy uzbrojeni w jedną kamerę pro – Sony EX-1. Pozostały sprzęt dobierany był wg. poniższych kryteriów

– wystarczająco dobry, aby materiał mógł uzupełniać EX-1.
– niedrogi (ze względu na ryzyko utraty).
– poręczny.
– nie zwracający uwagi.
– będący w naszym posiadaniu :).

Był między nimi Canon EOS 550D. Najtańsza z linii Canona cyfrówka umożliwiająca kręcenie w FullHD. Dająca piękny, plastyczny obraz. I pięknie przegrzewająca sie podczas kręcenia dłuższych wywiadów. Niestety, cudów nie było i zdarzało się iż w ważnym momencie kamera używana do kręcenia przebitek odmawiała posłuszeństwa w ważnym momencie. Oczywiście nie przerywaliśmy w takiej sytuacji zdjęć. Zazwyczaj taka przerwa u osoby mówiącej do kamery powoduje zacięcie się jej przy dalszych zdjęciach. Zwłaszcza gdy nie wiedzą, czemu nastąpiła taka przerwa.

W takiej sytuacji trzeba zacisnąć zęby i wyłączyć aparat, żeby się ostudził i udawać że nic się nie stało, jednocześnie dziękując inżynierom Sony za tak nieczuły na temperaturę sprzęt, jakim jest EX-1. I traktować DSLR jako użyteczny bardzo dodatek, nie mogący jednak na ten moment być bazą do produkcji wszystkich filmów.

originaly published at RedBranch Blog

No Comments

Post A Comment

Kontynuując przebywanie na stronie, zgadzasz się na użycie plików cookies przez stronę. więcej informacji

Pliki cookie używane przez stronę wykorzystywane są do tworzenia statystyk używania strony. Pozostając na stronie, wyrażasz zgodę na ich używanie. Jednocześnie możesz wyłączyć obsługę plików cookies przez przeglądarkę. Nie będzie miało to zasadniczego wpływu na warunki korzystania z serwisu.

Zamknij