sidearea01

plywaczewski.mobi
Obserwuj mnie na Twitterze

Obrazy to nie wszystko, czasem parę słów powie więcej, niż 100 obrazów 😉

 

 

Wpis: S3D – warsztaty Media Desk 24.11.2011

  |   Blog   |   No comment

Window Violation S3D

Wow.

Tyle mogę powiedzieć po warsztatach zorganizowanych przez Media Desk w ramach S3D Campus.

Pierwszy raz od dawna miałem okazję uczestniczyć w szkoleniu które wniosło sporo do mojego życia.

Zawodowego.

Udając się do Złotych Tarasów miałem nieco mieszane odczucia, bo konferencje i warsztaty w których ostatnio uczestniczyłem były prezentacjami kryptoproduktowymi (Imagination Day, Mediarun Web 3.0) lub po prostu produktowymi (Adobe).

Obawiałem się, iż tym razem będzie podobnie. Przyjdzie paru gości i będą pokazywać swój system produkcji i postprodukcji 3D.

Bardzo pozytywnie się rozczarowałem.

Panowie stereografowie Kommer Kleijn i Alexandre Saudinos w bardzo przyswajalny sposób rozwiali parę zagwostek, na które natknęliśmy się ostatnio przy naszej małej, własnej produkcji S3D.

S3D.

Czyli – Stereoscopic 3D. Tak żeby w sposób jasny i oczywisty odróżnić „zwykłe” 3D – rozumiane jako grafika generowana komputerowo, CGI, animacja komputerowa – od obrazu stereoskopowego.

S3D. Również nazywanego powszechnie 3D. Trzy De, Fri Di, Es Trzy De, Es Fri Di.

Drobiazg, ale jak zgrabnie i precyzyjnie ujęta różnica. W jednej dodatkowej literze w akronimie.

Do tej pory, szukając wiedzy o obrazie stereoskopowym, posiłkowaliśmy się internetem. W internecie jest wszystko.

Jest. Ale…

…Para osób mówiących z sensem i bez zadęcia przez pare godzin porządkuje wiedzę dużo szybciej niż mozolne grzebanie w sieci. Tym bardziej, że wiedza poparta jest przykładami.

Wykład rozpoczęło krótkie wprowadzenie w historię S3D. Wyjaśniające m.in. czemu poprzednie próby wprowadzenia 3D do kina popularnego nie spełniły pokładanych w nich nadziei.

Przejście przez obecnie stosowane techniki, wady i zalety, oraz – co najważniejsze – warunki ich zastosowań. Ta wiedza warta jest sporo godzin spędzonych na własnych eksperymentach.

I to właśnie był najmocniejszy punkt.

Panowie praktycy opowiedzieli co działa, co nie działa.

Jaki sprzęt ma sens, jaki nie ma sensu, oraz dlaczego Imax już nie będzie taki AjMax, oraz jak nie przemęczać widza*.

Ten sam efekt stereoskopowy inaczej prezentuje się na ekranie komputera, nintendo 3DS, telewizora i na ekranie kinowym.

Połowa publiki nie ma żadnych problemów z S3D. Połowa ma. Objawia się to różnie, od zmęczenia, bólu głowy, po wymioty.

I tu miejsce na osobistą refleksję.

Prawdopodobnie należę do tej części widzów, którzy z S3D mają problemy. Ponoć połowa widowni nie ma problemu z S3D. Mi nieraz kręci się w głowie, na Avatarze zdejmowałem w pewnych momentach okulary. Z drugiej strony prezentowany podczas warsztatów window violation (nie chodzi o BSOD) mi nie przeszkadzał.

I teraz zagwostka. Jak pogodzić interesy.

Problem z S3D polega na niemożliwości pogodzenia zbyt wielu interesów. Imax chce wydawać się na BluRay 3D, więc nie można popełniać window violation, ani przesadzać z paralaksą. Film kręcony do kina, w TV będzie wyglądał zbyt płasko. Kręcony do TV, w kinie będzie zbyt męczący. A tak czy inaczej połowa potencjalnej publiki ma problem z odbiorem, bez względu na okoliczności.

Po raz pierwszy w historii kina, czynnik psychofizjologicznego odbioru postrzeganej przestrzeni (praca mózgu sprzężona z pracą gałek ocznych) ma aż tak duży wpływ na odbiór przedstawianej przez filmowców treści.

Może za 10 lat okaże się, że nowe pokolenie nie ma z tym problemu. Ja osobiście mam problem z systemami próbującymi sztucznie podwyższyć klatkarz, bo nagle zwykły film, kręcony w 24P zaczyna wyglądać jak telenowela.

Za 10 lat może być inaczej.

Ale, póki co, trzeba robić swoje. Nasze próby opublikujemy wkrótce.

*-klucz do sukcesu.

Read More

Video: Przepisowy Vimeo Weekend Project

  |   Blog   |   No comment

Projekt zrealizowany w ramach Vimeo Weekend Project.

Zadanie było proste – trzy minutowy film przedstawiający przepis na dowolną potrawę.

W ramach szukania czegoś poza utartym standartem – sterylna kuchnia, sterylne jedzenie, sterylny obraz – poszliśmy w bardziej Dexterowe klimaty.

Gotowanie: Zi
Zdjęcia, montaż: Ja
Muzyka: Mark Van Borg

Read More

RB Video: Wspomnień czar – pierwsza produkcja w High Definition.

  |   Blog   |   No comment

Naszą pierwszą produkcją w High Definition był film wizerunkowy o nowej siedzibie Canal+.

Zadanie było niełatwe, gdyż:

1. Brief był niezwykle prosty: „Tu jest budynek, zróbcie film”.
2. Budynek nie był jeszcze w 100% wykończony.
3. Na zdjęcia i łażenie po budynku mieliśmy 2 dni.
4. Na montaż i grafikę niewiele więcej.

Projekcja filmu miała być jednym z kluczowych elementów imprezy inaugurującej otwarcie budynku.

Produkcja odbyła się tuż przed imprezą. Podczas naszych zdjęć w środku wciąż trwały prace związane z przeniesieniem wszystkich, rozproszonych do tej pory, jednostek Canal+ w jedno miejsce.

(więcej…)

Read More

Sprzęt: „Diamenty nie świecą wiecznie” od strony sprzętowej

  |   Blog   |   No comment

Jak już pisałem w DSLR czy nie DSLR lista sprzętu, który jechał z nami do Afryki, ustalona została przy uwzględnieniu poniższych kryteriów:

– wystarczająco dobry, aby materiał mógł uzupełniać EX-1.
– niedrogi (ze względu na ryzyko utraty).
– poręczny.
– nie zwracający uwagi.
– będący w naszym posiadaniu.

EX-1 w Afryce

Wybór padł na:

– Canon EOS 550D (x2)
– Canon HV-20 HDV
– GoPro Hero HD*

no i Sony EX-1.

Oczywiście absolutnym oczkiem w głowie była kamera Sony EX-1. Nie tylko dlatego, że najdroższa z całej gromadki, ale też jako jedyna zdolna nagrać przyzwoicie dźwięk bez pomocy dodatkowych urządzeń.

Ponieważ zapis, oprócz HV-20, opierał się o systemy „file-based”, musieliśmy zadbać o odpowiednią przestrzeń dyskową na materiał. Mimo iż postępowaliśmy zgodnie z zasadą „get double for what you plan for”, pierwotne założenia musieliśmy zweryfikować podczas produkcji. Kto mógł przewidzieć iż nasi interlokutorzy będą aż tak rozmowni?

Założenia przewidywały:

– 1 laptop PC z dyskiem 500GB ,z gniazdem ExpressCard (czyli czytnik kart SxS) i kart SD jako pierwsze ogniwo zrzucania materiału, przechowujące materiał w pierwotnej postaci.
– 1 dysk przenośny Adata zabezpieczony przed warunkami zewnętrznymi 500GB na który kopiowany był materiał z laptopa PC.
-1 Macbook z dyskiem 500GB przekodowujący na bieżąco materiał z EX-1 do formatu akceptowanego przez Final Cut Pro. Poza nim kopiowany był materiał z pozostałych źródeł, bez transkodowania.
– 1 dysk przenośny Adata 500GB na który również kopiowany był materiał, z Macbooka.

Łącznie 4 dyski po 500GB, z których wystarczyłby 1 dowieziony do Polski dla powodzenia projektu.

Rozwiązanie to nazwaliśmy macierzą rozproszoną i staraliśmy się, aby każdy z nas miał po jednym z nośników. W ten prosty sposób zabezpieczaliśmy się przed utratą materiału z przyczyn zarówno technicznych, jak i innych.

System wydawał się idealny, ale…

Tak jak już napisałem, jedyną rzeczą której jednak nie wzięliśmy pod uwagę, było rozgadanie naszych rozmówców. Skutkiem tego dyski zaczęły nam puchnąć od danych w tempie nie przewidzianym przez nas.

Podzieliliśmy więc dyski na materiał z EX-1 i pozostały materiał (EOS, GoPro) i dla bezpieczeństwa użyliśmy dodatkowo prywatnych dysków. Które na szczęście mieliśmy ze sobą.

Do Warszawy dojechaliśmy z całym materiałem, a jedyne utracone bajty to coś co w świecie taśmowym nazwałbym dropem i co pojawiło się w paru miejscach w materiale z EXa. No i iluś tam klasycznych dropów z HDV.

Cóż… Przejście na system beztaśmowy daje dużo swobody, szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie takiej produkcji jak nasza, zrealizowanej na BetacamSP/Digi/HDCAM. Sam koszt taśm wyniósłby… Nie, nie chcę nawet o tym myśleć. A o logistyce nawet nie ma co wspominać. Po prostu kiedyś taki projekt, przy takim budżecie, nie miałby prawa się wydarzyć. Użycie taśm DV do HDV byłoby łatwiejsze, ale wciąż pozostaje kwestia ich wymiany przy dłuższych wywiadach oraz wrażliwości na ekstremalne warunki – takie jak w Afryce. Np. 45 stopni w cieniu.

Następnym razem opowiemy o post produkcji filmu.

Adam Pływaczewski

*- GoPro Hero HD jako jedyny został zakupiony z myślą o Afryce. Choć oczywiście nie tylko. Jak 95% naszych wyborów – bardzo dobry.

Originaly published at RedBranch Blog

Read More

Sprzęt: DSLR, czy nie DSLR?

  |   Blog   |   No comment

Nie da się ukryć iż DSLR, czyli lustrzanki cyfrowe, wdarły się przebojem w rynek do tej pory zarezerwowany dla kamer droższych o co najmniej jeden rząd wielkości. Wdarły się z sukcesem. Trzeba firmie Canon przyznać, iż ruch był genialny. Samemu nie posiadając w ofercie kamer uchodzących za super profesjonalne, a jedynie tzw. prosumer, Canon pozwolił sobie rzucić rękawice sprzętom nie za naście czy dziesiąt tysięcy złotych, a za ich setki tysięcy.

Skutki tego widoczne są wszędzie – aparat za 2 tysiące i obiektyw za 5 stów daje głębie ostrości nie osiągalną do tej pory bez przystawek do kamer (obniżających czułość kamer), albo bez kamer typu Red One, czy po prostu kamer filmowych. W tzw. pełnym HD, czyli 1920×1080, 25 klatek na sekundę.

I wszystko byłoby super, gdyby nie to, że diabeł tkwi w szczegółach. Aparat z funkcją nagrywania w HD wciąż pozostaje aparatem fotograficznym. Z taką funkcją. Aby móc w pełni z niego korzystać, wymaga szeregu przystawek, każda kosztująca wymierne pieniądze, aby swoją funkcjonalnością zbliżyć się do tego co ma normalna profesjonalna kamera.

I wciąż nie zmieniają one paru podstawowych wad.

Dźwięk.
Aby nagrać dobrze dźwięk, potrzebujemy osobnego urządzenia.

Długość nagrania.
Maksymalny czas nagrania to 12 minut. Do nagrania cioci na imieninach – wystarczy. Do nagrania godzinnego wywiadu – nie. Ok. Podczas wywiadu można szybko zrobić stop/rec w przerwie. Podczas nagrywania konferencji – już trudniej.

Ergonomia.
Jak już wyżej pisałem – aparat to nie kamera. Nie jest wyważony do bycia kamerą. Funkcje do których przy kręceniu materiału powinniśmy mieć natychmiastowy dostęp, tutaj dostępne są w Menu, przez które trzeba się przedostać, i to wyłączywszy uprzednio nagrywanie.

Grzanie się.
Tutaj dochodzimy do największego problemu. Kamery te grzeją się niemiłosiernie i w pewnym momencie po prostu odmawiają posłuszeństwa. Jak wytłumaczyć klientowi, że teraz ma wolną chwilę, bo właśnie jak mu najlepiej szła wypowiedź, to aparat stwierdził „Uff, jak gorąco” i kazał się ochłodzić? Ja nie znam takich słów.

Dlatego, póki co, traktujemy DSLR jako bardzo dobry sprzęt, rewolucyjny, ale nie do wszystkiego.

Odwołując się do naszych doświadczeń afrykańskich, z racji ograniczeń bagażowych, finansowych i osobowych, pojechaliśmy uzbrojeni w jedną kamerę pro – Sony EX-1. Pozostały sprzęt dobierany był wg. poniższych kryteriów

– wystarczająco dobry, aby materiał mógł uzupełniać EX-1.
– niedrogi (ze względu na ryzyko utraty).
– poręczny.
– nie zwracający uwagi.
– będący w naszym posiadaniu :).

Był między nimi Canon EOS 550D. Najtańsza z linii Canona cyfrówka umożliwiająca kręcenie w FullHD. Dająca piękny, plastyczny obraz. I pięknie przegrzewająca sie podczas kręcenia dłuższych wywiadów. Niestety, cudów nie było i zdarzało się iż w ważnym momencie kamera używana do kręcenia przebitek odmawiała posłuszeństwa w ważnym momencie. Oczywiście nie przerywaliśmy w takiej sytuacji zdjęć. Zazwyczaj taka przerwa u osoby mówiącej do kamery powoduje zacięcie się jej przy dalszych zdjęciach. Zwłaszcza gdy nie wiedzą, czemu nastąpiła taka przerwa.

W takiej sytuacji trzeba zacisnąć zęby i wyłączyć aparat, żeby się ostudził i udawać że nic się nie stało, jednocześnie dziękując inżynierom Sony za tak nieczuły na temperaturę sprzęt, jakim jest EX-1. I traktować DSLR jako użyteczny bardzo dodatek, nie mogący jednak na ten moment być bazą do produkcji wszystkich filmów.

originaly published at RedBranch Blog

Read More

RB Video: Jarocin 2010 – Dezerter

  |   Blog   |   No comment

Jednym z dwóch projektów z 2010 roku, które możemy swobodnie nazwać „naszymi”, było przygotowanie płyty DVD z „Making of” nowej płyty Dezertera.

Projekt ten powstał dzięki paru szczęśliwym zbiegom okoliczności i trafił się nam w dość szczególnym momencie. Szczegółowiej na ten temat najwięcej może napisać Rafał i może kiedyś uda mi się go na to namówić.

Ja dzisiaj chciałbym napisać o samym koncercie Dezertera na festiwalu w Jarocinie. Niestety nigdy wcześniej nie udało mi sie tam dotrzeć (ani na Przystanek Woodstock, który sobie obiecuje od niemal dziesięcioleci), więc doceniłem sam fakt pojawienia się tam w wieku 33 lat. Trochę może późno, ale się udało.

Ponieważ projekt był bez budżetu, wynikał w zasadzie z wewnętrznej potrzeby każdego z nas, stał się dla nas (podobnie jak projekt afrykański) możliwością powrotu do korzeni. Stanięcia z kamerą w miejscu akcji. A tym miejscem była scena.

Całkiem fajna miejscówka na powrót do korzeni.

Co nie oznacza, że nie obyło się bez stresów. W międzyczasie bowiem podjęliśmy się również przygotowania wizualizacji na ekran, będący częścią dekoracji. I jak to w życiu bywa – gdy coś może nie zadziałać, to nie zadziała. Komputer dziewczyny odpowiedzialnej za VJowanie nagle odmówił posłuszeństwa. Rafałowi przybyło parę siwych, albo ubyło kilka lat. Ale komputer zmusił do działania.

U nas za to nasza kamera dodatkowa, mająca nagrywać Jacka (basistę Dezertera i Hey’a) ustawiona była tuż przed koncertem, podczas prób. Koncert nagrywała cały, ale bez dozoru ludzkiego. Niestety Jacek po wejściu na scenę przestawił nieco mikrofon i siebie całego, skutkiem czego momentami pozbawił się głowy. Dodatkowo, ta sama kamera, mimo postawienia na ciężkim statywie, doskonale łapała wibracje powodowane uderzeniami stopy perkusyjnej Krzyśka, dając niezamierzony, ale bardzo ciekawy i wykorzystany potem w montażu efekt synchroniczny.

Właściwie poza tymi dwoma „przygodami”, doświadczenie jarocińskie było jednym z bardziej pozytywnych w zeszłym roku. Atmosfera przed, na i po koncercie,była wyjątkowa. A możliwość doświadczenia całego procesu tworzenia utworu – od pierwszych prób w garażu gdzieś na Pradze, przez nagrywanie w studio, do jego pierwszego odegrania – niesamowita. Oraz dająca dużo nowych doświadczeń mogących przydać się nam na codzień.

Czemu piszę o tym dzisiaj?

W miniony weekend odbył się kolejny Jarocin. 1.
Odezwał się do nas producent pewnego filmu, z zapytaniem o wykorzystanie fragmentu jednego z utworów. 2.
Myślimy o podobnym przedsięwzięciu, ale już „na wypasie”. Stay tuned. 3.
To po prostu był fajny projekt, o którym warto tu napisać. 4.

Poniżej jedyny do tej pory udostępniony publicznie kawałek, promujący płytę „Prawo do bycia idiotą”. Tego koncertowego wykonania, prawdopodobnie po raz pierwszy w Polsce, użyto również do promocji płyty w radio.

Dezerter „Jestesmy sekta Jarocin 2010” from Red Branch Polska on Vimeo.

Pozdrowienia dla składu Dezertera: Roberta Matery, Krzyśka Grabowskiego i Jacka Chrzanowskiego oraz wszystkich osób z którymi mieliśmy okazję współpracować przy tym projekcie.

Adam Pływaczewski

originaly published at RedBranch Blog

Read More

Obrazek: Tempo

  |   Blog   |   No comment

Jadąc dzisiaj metrem, po raz pierwszy od dłuższego czasu, uświadomiłem sobie dlaczego materiał nagrany w Trójmieście sprawiał wrażenie jakby nagrany był hi-speed kamerą a potem spowolniony. Ruchy jakieś takie dziwne, inna płynność. A kręcone 25P, migawka normalna.

Już zacząłem podejrzewać siebie o jakieś ogólne spowolnienie.

No i patrząc się na ludzi w metrze niemalże klepłem se czoło. Przecież nawet gadaliśmy na miejscu iż tam się wszystko dzieje wolniej (czekanie na fakturę w empiku – 10 minut, ale luz, akurat się nie śpieszyło).

A skoro na miejscu dzieje się wszystko wolniej, to i zapisuje się wolniej…

Read More

Mobile: Aplikacje okołoafrykańskie

  |   Blog   |   No comment

1 grudnia 2011, dokładnie rok i dzień po powrocie z Afryki zrealizowaliśmy pierwszy w historii naszej firmy własny event.

Motywem przewodnim imprezy w Klubokawiarni Relaks był pokaz filmu „Diamenty nie świecą wiecznie”. Ale nie chcieliśmy ograniczać się tylko do pokazu filmu, dlatego na potrzeby imprezy stworzyliśmy dwie interaktywne aplikacje tematyczne, oraz pokaz możliwości stereoskopowego obrazu 3D.
(więcej…)

Read More

Kontynuując przebywanie na stronie, zgadzasz się na użycie plików cookies przez stronę. więcej informacji

Pliki cookie używane przez stronę wykorzystywane są do tworzenia statystyk używania strony. Pozostając na stronie, wyrażasz zgodę na ich używanie. Jednocześnie możesz wyłączyć obsługę plików cookies przez przeglądarkę. Nie będzie miało to zasadniczego wpływu na warunki korzystania z serwisu.

Zamknij